Spis treści Show
Czy powstaną nowe 43 odcinkowe pomiary prędkości? Jako kierowcy, wszyscy kochamy tę wolność, którą dają nam nowoczesne drogi ekspresowe i autostrady. Gładki asfalt, kilka pasów ruchu i możliwość sprawnego przemieszczenia się z jednego końca Polski na drugi. Jednak każdy z nas zna też ten widok, kiedy auto pędzące lewym pasem znacznie powyżej limitu gwałtownie „nurkuje” przodem, widząc maszt fotoradaru, by chwilę później znów wystrzelić jak z procy. Ten taniec z przepisami właśnie staje się znacznie trudniejszy. Odcinkowy pomiar prędkości w Polsce przechodzi największą od lat rozbudowę.
Nowa era nadzoru to blisko 400 km dróg pod lupą – nowe 43 odcinkowe pomiary prędkości
CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym) nie próżnuje. Podpisano właśnie umowę, która zelektryzowała środowisko kierowców, bowiem 43 nowe odcinkowe pomiary prędkości pojawią się na kluczowych arteriach w całym kraju. To nie jest tylko kosmetyczna zmiana, a potężny skok technologiczny i logistyczny.

Po zakończeniu tego etapu, łączna długość monitorowanych odcinków wzrośnie o blisko 400 kilometrów. Jeśli dodamy to do już istniejącej infrastruktury, okaże się, że pod nadzorem systemu będzie ponad 670 km dróg. Dla nas, kierowców, oznacza to jedno: strategia „hamuj przed radarem” odchodzi do lamusa. Tutaj liczy się średnia, a ta nie wybacza chwilowej ciężkiej nogi.
Technologia, która widzi wszystko – nowe kamery do wykrywania prędkości UnicamVELOCITY 4
Warto przyjrzeć się bliżej temu, co dokładnie zawiśnie nad naszymi głowami. Wykonawca, firma Sprint S.A., postawił na systemy UnicamVELOCITY 4. To nie są zwykłe „puszki” na statywach. To zaawansowane, nowe kamery do wykrywania prędkości, które działają w sposób niezwykle precyzyjny.
Co potrafią te żółte kamery?
- Praca w nocy – zapomnijcie o tym, że mrok zapewni anonimowość. Zastosowane rozwiązania pozwalają na wykonywanie wysokiej jakości zdjęć w każdych warunkach oświetleniowych.
- Pełna identyfikacja – system rejestruje nie tylko prędkość, ale też numer rejestracyjny, markę pojazdu, a nawet pas ruchu, którym się poruszamy.
- Analiza danych – kamery automatycznie wyliczają czas wjazdu i wyjazdu z odcinka, co pozwala na bezbłędne określenie średniej prędkości.
Koszt tej operacji? Bagatela, 85 milionów złotych. To ogromna kwota, ale w obliczu statystyk dotyczących wypadków spowodowanych nadmierną prędkością, inwestycja ta ma jasny cel: bezpieczeństwo.
Gdzie spodziewać się zmian? Strategia zamiast przypadku
Lokalizacje, w których stanie odcinkowy pomiar prędkości w Polsce, nie są wybierane losowo. To wynik współpracy CANARD, Policji oraz GDDKiA. Wytypowano miejsca, gdzie statystyki wypadków są najbardziej alarmujące, a infrastruktura aż prosi się o mocniejsze wciśnięcie gazu.
Co ważne dla nas – użytkowników dróg – każda taka strefa musi być poprzedzona odpowiednim znakiem informacyjnym. Nie ma tu mowy o „polowaniu z ukrycia”. Celem nie jest wystawienie jak największej liczby mandatów, ale wymuszenie trwałej zmiany zachowania. Doświadczenie pokazuje, że tam, gdzie pojawia się OPP, kierowcy niemal natychmiast zdejmują nogę z gazu, a ruch staje się płynny i przewidywalny.
Harmonogram prac – kiedy żółte kamery zaczną działać?
Zastanawiacie się, kiedy te zmiany wejdą w życie? Pierwsze prace montażowe mają ruszyć już w połowie tego roku. Wykonawca ma maksymalnie 76 tygodni na sfinalizowanie całego projektu. Proces jest złożony – od oględzin technicznych, przez doprowadzenie zasilania i budowę bramownic, aż po najbardziej krytyczny moment: wzorcowanie i legalizację urządzeń.

Odcinkowy pomiar prędkości w Polsce – czy jest się czego bać?
Jako miłośnicy motoryzacji często z rezerwą podchodzimy do kolejnych ograniczeń. Jednak jazda autostradą z prędkością 140 km/h jest bezpieczna tylko wtedy, gdy wszyscy gramy według tych samych zasad. Odcinkowy pomiar prędkości eliminuje tzw. „szeryfów dróg” i agresywne manewry wynikające z pośpiechu.
Wprowadzenie 43 nowych odcinkowych pomiarów prędkości to jasny sygnał, że polskie drogi szybkiego ruchu przestają być poligonem doświadczalnym dla prędkości. Zamiast stresować się kolejną kamerą, warto potraktować to jako okazję do bardziej relaksującej, płynnej jazdy. W końcu, jak mówią klasycy – lepiej dojechać 5 minut później, niż nie dojechać wcale.
Źródło: Canard