Spis treści Show
Importer podał cennik nowego Grandisa 2026. Ale czy pamiętacie Grandisa sprzed lat? Był to jeden z tych samochodów, które wyprzedzały swoją epokę – futurystyczny van, który nie chciał być nudny. Dziś, w 2026 roku, Mitsubishi postanowiło wskrzesić tę legendarną nazwę, ale w zupełnie nowym, przystosowanym do dzisiejszych realiów wydaniu i trzeba przyznać, że Japończycy odrobili lekcję. Nowe Mitsubishi Grandis nie jest już vanem, ale kompaktowym SUV-em segmentu C, który mierzy prosto w serca (i portfele) europejskich rodzin.
Design, który nie krzyczy, ale przyciąga wzrok
Stojąc przed nowym Grandisem, od razu zauważymy charakterystyczny przód Dynamic Shield. To wizualny podpis Mitsubishi – solidny, budzący zaufanie i odrobinę agresywny. Tył z kolei zdobi motyw Sculptural Hexagon, nadający autu muskularności. Nie jest to auto, które zginie na parkingu pod supermarketem, ale też nie sili się na kontrowersję. To złoty środek między stylem a użytecznością.
Jednak to, co najważniejsze w rodzinnym SUV-ie, kryje się pod blachą. Grandis oferuje bagażnik o pojemności ponad 600 litrów, który po przesunięciu tylnej kanapy i złożeniu oparć można powiększyć o kolejne 1000 litrów. Jako ojciec i pasjonat wycieczek rowerowych powiem krótko: w tej klasie to prawdziwy fenomen.

Hybrydowy SUV Mitsubishi Grandis to znana technologia pod maską
Mitsubishi nie bawi się w półśrodki. Pod maską znajdziemy wyłącznie zelektryfikowane jednostki. Do wyboru mamy miękką hybrydę (MHEV) opartą na silniku 1.3 T o mocy 140 KM oraz prawdziwą gwiazdę wieczoru, czyli hybrydowy SUV Mitsubishi Grandis w wersji Full Hybrid (HEV).
Dlaczego to właśnie HEV budzi takie emocje? System ten generuje łączną moc 157 KM i posiada największy w segmencie akumulator trakcyjny o pojemności 1,4 kWh. W praktyce oznacza to, że w mieście możecie poruszać się w trybie elektrycznym nawet przez 80% czasu. Spalanie? Oficjalne dane mówią o 4,3 l/100 km. To wynik, który sprawia, że wizyty na stacjach benzynowych staną się rzadką i mało bolesną formalnością.
Wnętrze pełne Google’a i komfortu
Wchodząc do środka, poczujemy się… jak w domu? Nie, raczej jak z nowym smartfonem w ręku. Mitsubishi postawiło na wbudowane środowisko Google. Zapomnijcie o topornych fabrycznych nawigacjach. Tu Mapy Google działają natychmiastowo, a Asystent Google reaguje na nasze komendy tak sprawnie, jakby siedział obok nas (tylko nie marudzi o zbyt szybkiej jeździe).
Dla fanów technologii przygotowano między innymi:
- bezprzewodowe aktualizacje (OTA),
- dostęp do Google Play (można oglądać YouTube’a podczas postoju!),
- system audio Harman Kardon w najwyższych wersjach,
- półautonomiczny system jazdy MI-PILOT.
Ile to kosztuje? Cennik nowego Grandisa 2026
Przejdźmy do konkretów, bo nawet najładniejszy samochód musi się bronić cyframi. Cennik nowego Mitsubishi Grandis zaczyna się od bardzo rozsądnej kwoty 120 500 zł. Biorąc pod uwagę bogate wyposażenie standardowe i inflacyjne realia, jest to oferta, która mocno namiesza w segmencie C-SUV.
Dla tych, którzy wolą finansowanie, importer przygotował opcję kredytową już od 1147 zł miesięcznie. Co ważne, każde auto wyjeżdża z salonu z imponującą, 8-letnią ochroną producenta, co jest jasnym sygnałem: Mitsubishi ufa swojej japońskiej inżynierii.
Wybieramy idealną konfigurację – wersje wyposażenia Grandisa 2026
Mitsubishi przygotowało trzy główne poziomy, które zaspokoją różne potrzeby:
- INVITE (+ Pakiet COLD) – już tutaj dostajemy klimatyzację automatyczną, kamerę cofania, ekran 10,4 cala i podgrzewane fotele. To idealny wybór dla pragmatyków.
- INTENSE (+ COLD + STYLE) – tu robi się stylowo. 19-calowe felgi, oświetlenie ambientowe i elektrycznie otwierana klapa bagażnika (którą otworzysz machnięciem stopy pod zderzakiem – zbawienie przy zakupach). Cena tej wersji ze skrzynią automatyczną startuje od ok. 139 500 zł.
- INSTYLE – szczyt luksusu. Skórzana tapicerka, panoramiczne okno dachowe z regulacją przezierności i system kamer 360 stopni. To wersja dla tych, którzy chcą mieć wszystko, co najlepsze w nowoczesnej motoryzacji.

Czy nowe Mitsubishi Grandis przyciągnie tłumy do salonów?
Nowe Mitsubishi Grandis to samochód, który niczego nie udaje. Nie próbuje być sportowym bolidem, choć setkę osiąga w przyzwoite 9,1 sekundy. Zamiast tego oferuje to, co w 2026 roku jest najcenniejsze: niskie koszty eksploatacji, genialną integrację z naszym cyfrowym życiem i przestrzeń, która pomieści cały rodzinny dobytek.
Czy warto? Jeśli szukasz auta na lata, z solidną gwarancją i napędem, który nie zrujnuje Cię przy dystrybutorze, Grandis powinien znaleźć się na samym szczycie Twojej listy jazd próbnych. Mitsubishi wróciło do gry w wielkim stylu, a „Trzy Diamenty” znów lśnią pełnym blaskiem na polskich drogach.
Źródło: Mitsubishi