Słońce w baku, czyli Nissan Ariya z dachem solarnym

Nissan Ariya z dachem solarnym Nissan Ariya z dachem solarnym
Nissan Ariya z dachem solarnym, źródło: Nissan

Jako miłośnicy motoryzacji przywykliśmy do pewnego rytuału, bowiem nieważne, czy tankujemy benzynę, czy podpinamy kabel do gniazdka, zawsze jesteśmy od kogoś lub czegoś zależni. Od dystrybutora, od infrastruktury, od cen energii. A gdyby tak odwrócić tę kartę? Gdyby samochód, zamiast tylko zużywać energię, stał się jej małą, mobilną elektrownią? Nissan właśnie pokazał światu, że to nie jest już tylko mrzonka futurystów, ale realny kierunek rozwoju, prezentując niezwykły projekt: Nissan Ariya z dachem solarnym.

Ten samochód to coś więcej niż tylko kolejna wariacja na temat popularnego crossovera. To pokaz wolności, który idealnie wpisuje się w obchody Dnia Czystej Energii. Miałem okazję przyjrzeć się bliżej temu, co przygotowali inżynierowie z Dubaju i Barcelony, i muszę przyznać – to jeden z tych momentów, w których technologia naprawdę budzi emocje.

Koncept Ariya zasilany słońcem to coś więcej niż estetyka

Patrząc na koncept Ariya zasilany słońcem, od razu zauważymy, że nie mamy do czynienia ze zwykłym tuningiem wizualnym. Inżynierowie zintegrowali aż 3,8 m² wysokowydajnych paneli fotowoltaicznych bezpośrednio z nadwoziem. Panele oparte na polimerach i szkle pokryły maskę, dach oraz tylną klapę, tworząc technologiczną „zbroję”, która nieustannie chłonie fotony.

Ale jako obserwator rynku muszę zaznaczyć, że to nie panele są tu najważniejszym bohaterem, a zaawansowany kontroler, który zarządza energią DC. To on decyduje, jak zoptymalizować prąd płynący ze słońca, by maksymalnie odciążyć akumulatory i zredukować potrzebę korzystania z publicznych ładowarek.

Wolność mierzona w kilometrach – co potrafi elektryczny Nissan Ariya EV?

Przejdźmy do konkretów, bo to one rozpalają wyobraźnię kierowców. Czy słońce faktycznie może napędzać auto? Wyniki testów w realnych warunkach są, delikatnie mówiąc, imponujące.

  • W idealnych warunkach system jest w stanie dostarczyć do 23 km dodatkowego zasięgu dziennie.
  • W słonecznej Barcelonie średni dzienny zysk to około 17,6 km.
  • Globalne statystyki mówią, że nawet w mniej nasłonecznionym Londynie auto „wyłapuje” średnio 10,2 km dziennie, podczas gdy w Dubaju licznik dobija do 21,2 km.

Dla przeciętnego mieszkańca miasta, który pokonuje rocznie około 6 000 km, oznacza to rewolucję. Zamiast odwiedzać stację ładowania to dzięki technologii solarnej oszczędzamy czas, pieniędze i przede wszystkim ogromny wzrost komfortu psychicznego. Elektryczny Nissan Ariya EV przestaje być „uwiązany” do kabla, a zaczyna korzystać z darmowego paliwa, które dosłownie spada z nieba.

Nissan Ariya z dachem solarnym i współpraca giganta z wizjonerami

Projekt ten nie powstałby, gdyby nie synergia Nissana z holenderskim innowatorem – firmą Lightyear, która od lat przesuwa granice w dziedzinie mobilności solarnej. To właśnie to partnerstwo pozwoliło przekuć śmiałą wizję w działający prototyp. Shunsuke Shigemoto z Nissana podkreśla, że ten projekt to nie tylko kamień milowy w inżynierii, ale zapowiedź nowej fazy mobilności elektrycznej.

Jako fan motoryzacji widzę w tym głębszy sens. Często narzekamy na braki w infrastrukturze ładowania, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach czy regionach o mniejszym stopniu zurbanizowania. Nissan Ariya z dachem solarnym jest odpowiedzią na te bolączki. Możliwość „zatankowania” 3 km zasięgu podczas zwykłej, dwugodzinnej trasy (generując 0,5 kWh czystej energii) brzmi jak drobiazg, ale w skali roku to tysiące darmowych i bezemisyjnych kilometrów.

Droga do 2050 roku. Czy to przyszłość, którą kupimy?

Nissan nie ukrywa, że ten koncept to element większej układanki, czyli planu osiągnięcia neutralności węglowej do 2050 roku. Choć na razie mówimy o pojeździe studyjnym, liczby nie kłamią. Redukcja częstotliwości ładowania o 35–65% to argument, obok którego żaden producent (i klient) nie przejdzie obojętnie.

Czy słońce całkowicie zastąpi kable? Pewnie nie w najbliższej dekadzie. Ale koncept Ariya zasilany słońcem udowadnia, że era pasywnych pojazdów, które tylko „biorą” energię, powoli odchodzi do lamusa. Przyszłość należy do samochodów, które współpracują z otoczeniem.

Jako kierowcy, często szukamy w autach „duszy”. Może w dobie elektryfikacji tą duszą stanie się właśnie ta niesamowita więź z naturą i poczucie, że każda minuta parkowania na słońcu czyni naszą podróż nieco bardziej wolną i tańszą? Nissan właśnie sprawił, że z większą nadzieją patrzymy w stronę bezchmurnego nieba.


Źródło: Nissan