„Dziki Zachód” na ścieżkach. Obowiązek rejestracji hulajnóg elektrycznych odrzucony. Rząd ma inny (i lepszy?) plan na chaos.

obowiązek rejestracji hulajnóg elektrycznych obowiązek rejestracji hulajnóg elektrycznych
Obowiązek rejestracji hulajnóg elektrycznych

Jak zmieniają się nasze ulice? Czy powinien być obowiązek rejestracji hulajnóg elektrycznych i rowerów elektrycznych. A może w grę powinny wejść inne rozwiązania? Coraz większy problem i niejasna sytuacja.

Samochody, motocykle, rowery… a teraz także cisi, elektryczni i często niebezpiecznie szybcy nowi gracze – hulajnogi i rowery elektryczne. Chodniki i ścieżki rowerowe nierzadko zamieniają się w pole bitwy, a statystyki wypadków mrożą krew w żyłach. W powietrzu wisiało pytanie, kiedy państwo wreszcie ucywilizuje ten chaos? Wielu domagało się twardej regulacji, czyli tablic rejestracyjnych. Odpowiedź resortu infrastruktury właśnie nadeszła i, powiem szczerze, jest zaskakująca. Ministerstwo mówi twarde „NIE” dla rejestracji, stawiając na zupełnie inne rozwiązania. Czy słusznie?

Czerwone światło statystyk, czyli jazda bez trzymanki – wypadki z udziałem hulajnóg elektrycznych

Zanim przejdziemy do decyzji polityków, spójrzmy na brutalne fakty. Dane, które pojawiły się w odpowiedzi na interpelację posłanki Henryki Krzywonos-Strycharskiej (z września 2025 r.), nie pozostawiają złudzeń. To nie jest panika moralna, to twarde liczby.

Jak podaje Instytut Badań SAMAR, w 2024 roku doszło do 752 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych. To wzrost o porażające 40% rok do roku! Co gorsza, wzrosła też ich tragiczność – 5 osób zginęło (wzrost o 66,7%!), a 661 użytkowników zostało rannych (wzrost o 46,6%)

Te liczby pokazują, że mamy do czynienia z realnym i eskalującym problemem. Posłanka Krzywonos-Strycharska wskazywała na kluczową kwestię: anonimowość sprawców. Hulajnoga jest szybka, cicha, a po zdarzeniu jej użytkownik po prostu odjeżdża. Brak tablic rejestracyjnych oznacza w praktyce bezkarność.

Również ogólne statystyki dotyczące rowerzystów (wśród których rośnie udział modeli elektrycznych) nie napawają optymizmem. W 2024 roku odnotowano 3765 wypadków z ich udziałem (+4,7%), w których zginęło 169 osób (+9,7%).

Ministerstwo twardo mówi „NIE”. Obowiązek rejestracji hulajnóg elektrycznych – obowiązek rejestracji rowerów elektrycznych – koniec dyskusji

Wydawałoby się, że w obliczu takich danych, wprowadzenie obowiązku rejestracji jest logicznym następstwem. Ułatwiłoby to identyfikację, podniosło odpowiedzialność, a może nawet wymusiło obowiązkowe ubezpieczenie OC.

Tymczasem odpowiedź sekretarza stanu Stanisława Bukowca z 5 listopada 2025 roku jest kategoryczna. Ministerstwo Infrastruktury nie planuje wprowadzenia obowiązku rejestracji hulajnóg elektrycznych ani obowiązku rejestracji rowerów elektrycznych.

Skąd taka decyzja? Resort ocenia, że kluczem nie jest nowa biurokracja, ale skuteczność obecnych służb. Policja oraz straże gminne i miejskie, zdaniem ministerstwa, już teraz mają narzędzia do interweniowania, nawet jeśli pojazd nie jest zarejestrowany.

Jako obserwator, mam tu pewne wątpliwości. Owszem, mogą zatrzymać kogoś na gorącym uczynku, ale co ze sprawcami, którzy uciekli z miejsca zdarzenia? Wygląda na to, że rząd postanowił zaatakować problem z zupełnie innej strony.

Kask, edukacja i „Wielki Brat” TDT. Oto prawdziwy plan rządu

Zamiast więc tworzyć centralny rejestr setek tysięcy małych pojazdów, ministerstwo przedstawiło wielotorowy plan oparty na prewencji, edukacji i… zaawansowanej technologii kontrolnej.

Edukacja od podstaw
Resort wierzy w siłę edukacji. Już od roku szkolnego 2023/2024 w podstawie programowej „Techniki” (klasy IV-VI) wprowadzono tematykę ruchu drogowego. Od września 2025 roku nowy przedmiot „edukacja obywatelska” również ma uczyć o bezpiecznym korzystaniu z hulajnóg, rowerów i UTO (Urządzeń Transportu Osobistego).

Obowiązkowe kaski dla najmłodszych
To konkretna i bardzo potrzebna zmiana. Ustawa z 17 października 2025 roku wprowadziła obligatoryjne noszenie kasków ochronnych przez osoby do 16. roku życia, które poruszają się na hulajnogach, rowerach elektrycznych i UTO. Krok w dobrą stronę, choć jako miłośnik motoryzacji apeluję: kask powinien w tym przypadku zakładać każdy, niezależnie od wieku.

Techniczny nadzór nad rynkiem (I to jest ciekawe!)
Tu kryje się, moim zdaniem, najciekawszy element planu. Procedowany projekt ustawy (UC95) ma dać nowe, silne uprawnienia Dyrektorowi Transportowego Dozoru Technicznego (TDT). Co to oznacza w praktyce?

TDT ma stać się „strażnikiem rynku” mikromobilności. Chodzi o ukrócenie nieuczciwych praktyk sprzedawców, którzy – i tu uwaga – oferują klientom motorowery pod płaszczykiem „rowerów elektrycznych”.

Wszyscy widzieliśmy te „rowery” z potężnymi silnikami, zdolne mknąć 50 km/h bez pedałowania. To już nie jest rower, to motorower, który powinien mieć homologację, rejestrację i ubezpieczenie. TDT będzie prowadzić publiczny wykaz pojazdów niezgodnych z wymaganiami i organizować kampanie informacyjne. To uderzenie w źródło problemu, a nie tylko w jego objawy.

Straż Miejska z „suszarką” do hulajnóg
To nie żart. Projektowane przepisy mają dać strażom gminnym i miejskim nowe narzędzia. Chodzi o przyrządy do kontroli maksymalnej prędkości konstrukcyjnej rowerów i hulajnóg elektrycznych. Trwają nawet prace nad… mobilnymi hamowniami do pomiaru prędkości i mocy silnika. Wyobrażam sobie te „patrole techniczne” polujące na zbyt szybkie pojazdy. Brzmi futurystycznie, ale może okazać się skuteczne.

Czy to wystarczy by było bezpieczniej?

Muszę przyznać, że choć początkowo byłem sceptyczny wobec odrzucenia pomysłu rejestracji, plan ministerstwa ma głęboki sens.

Zamiast budować gigantyczny, kosztowny i trudny w egzekwowaniu system rejestracji dla milionów lekkich pojazdów (co z turystami na hulajnogach z wypożyczalni?), rząd wybrał ścieżkę trudniejszą, ale potencjalnie skuteczniejszą.

Uderzenie w nieuczciwych sprzedawców (poprzez TDT) to strzał w dziesiątkę. To właśnie te „pseudorowery” o mocy motoroweru stwarzają największe zagrożenie. Połączenie tego z edukacją (długofalową) i nowymi uprawnieniami dla straży miejskiej (krótkofalową egzekucją) tworzy spójny system.

Rezygnacja z obowiązku rejestracji hulajnóg elektrycznych i rowerów to odważna decyzja. Ministerstwo postawiło na prewencję i kontrolę u źródła, a nie na biurokrację „po fakcie”. Czy ten plan wypali? Czy mobilne hamownie staną się postrachem „podkręconych” hulajnóg? Nie wiadomo, ale pewne jest, że na naszych drogach i chodnikach wciąż trwa rewolucja. Dobrze, że ktoś w końcu próbuje napisać dla niej sensowne zasady gry.


Źródło: SAMAR