Spis treści Show
W świecie motoryzacji rzadko zdarzają się sytuacje, w których gigant trzęsący całym rynkiem traci panowanie nad sobą. A jednak, na naszych oczach rozgrywa się spektakl, który przypomina bokserską walkę wagi ciężkiej. Po jednej stronie ringu mamy chińskiego potentata, którego baterie do elektryków CATL napędzają co trzeci samochód na prąd na świecie. Po drugiej bateria solid-state Donut Lab, fińskiego startupu, który twierdzi, że dokonał niemożliwego.
Jako miłośnik nowinek technicznych i obserwator rynku, muszę przyznać, że temperatura sporu jest wyższa niż wewnątrz przegrzanego ogniwa litowo-jonowego. O co poszło? O technologię, która ma zmienić wszystko.
Rewolucyjna bateria solid-state Donut Lab – Święty Graal czy czysta fantazja?
Podczas ostatnich targów CES w Las Vegas, Finowie z Donut Lab zrzucili prawdziwą bombę. Zaprezentowana przez nich bateria solid-state Donut Lab (o stanie stałym) obiecuje parametry, które brzmią jak scenariusz filmu science-fiction.

Mówimy o gęstości energii na poziomie 400 Wh/kg, co w praktyce oznacza drastyczne zwiększenie zasięgu przy zachowaniu niskiej masy. Ale to nie wszystko. Wyobraźcie sobie ładowanie „do pełna” w zaledwie 5 minut. Bez irytującego zwalniania tempa po przekroczeniu 80% pojemności, co jest zmorą dzisiejszych użytkowników aut elektrycznych.
Donut Lab idzie jednak o krok dalej, uderzając w najczulsze punkty współczesnej technologii:
- żwotność – 100 000 cykli ładowania niemal bez utraty pojemności,
- bezpieczeństwo – konstrukcja odporna na zapłon dzięki eliminacji ciekłych elektrolitów,
- ekologia i cena – brak metali ziem rzadkich i koszty produkcji niższe niż w przypadku tradycyjnych ogniw Li-ion.
Baterie do elektryków CATL? Dlaczego gigant jest wściekły? CATL mówi o oszustwie
Chińczycy, którzy od lat inwestują miliardy w baterie do elektryków CATL, nie zostawili na tych doniesieniach suchej nitki. Ulderico Ulissi, dyrektor ds. inwestycji w CATL, publicznie nazwał twierdzenia Finów „oszustwem” i „fizycznie niemożliwymi” bajkami.
Szczególne kontrowersje budzi odporność ogniw na temperatury. Donut Lab twierdzi, że ich bateria pracuje bez degradacji w zakresie od -30°C do aż +100°C. Dla inżynierów z CATL, którzy zmagają się z problemem powstawania dendrytów (mikroskopijnych struktur prowadzących do zwarć i pożarów), takie deklaracje to policzek wymierzony w naukę. Czy to jednak autentyczna troska o rzetelność branży, czy strach przed utratą monopolu?
Motocykle elektryczne Verge TS Pro – poligon doświadczalny nowej technologii
To, co odróżnia Donut Lab od wielu innych „papierowych” startupów, to fakt, że ich technologia ma już konkretne zastosowanie. Już wkrótce na drogi wyjadą motocykle elektryczne Verge TS Pro, które zostaną wyposażone w te kontrowersyjne ogniwa.
Dla nas, fanów dwóch kółek, to wiadomość elektryzująca (dosłownie!). Verge TS Pro już teraz zachwyca designem z charakterystycznym tylnym kołem bez piasty, ale z nową baterią stanie się maszyną z innej planety. Wyobraźcie sobie motocykl, który w 10 minut ładuje zasięg pozwalający na przejechanie 300 kilometrów. Jeśli obietnice Donut Lab się potwierdzą, bariera między spalinowymi a elektrycznymi jednośladami ostatecznie runie.

Moim zdaniem jesteśmy świadkami przełomu
Jako pasjonat motoryzacji, do takich rewelacji zawsze podchodzę z dawką zdrowego sceptycyzmu. Jednak agresywna reakcja CATL sugeruje, że coś jest na rzeczy. Gdyby Donut Lab był tylko nieznaczącym graczem z nierealnymi pomysłami, gigant po prostu by go zignorował.
Jeśli bateria solid-state Donut Lab rzeczywiście dowiezie choćby 80% tego, co obiecuje, czeka nas nowa era. Era, w której zasięg przestanie być problemem, a ładowanie elektryka potrwa tyle, co wypicie szybkiego espresso na stacji benzynowej.
Z niecierpliwością czekam na pierwsze testy drogowe, jakie przejdą motocykle elektryczne Verge TS Pro. To one będą ostatecznym sędzią w tym sporze. Czy Europa odzyska prym w technologii akumulatorów? Czas pokaże, ale w świecie moto dawno nie było tak ciekawie!
Źródło: MotorEs