Przedsprzedaż nowego Lexusa ES 2026. Czy to wciąż ta sam model?

przedsprzedaż nowego Lexusa ES 2026 przedsprzedaż nowego Lexusa ES 2026
Przedsprzedaż nowego Lexusa ES 2026, źródło: Lexus

Właśnie wystartowała przedsprzedaż nowego Lexusa ES 2026, a ja, przyglądając się temu modelowi, mam wrażenie, że Japończycy dokonali niemożliwego, czyli połączyli DNA luksusowego sedana z technologicznym jutrem.

Prawdą jest, że często z niepokojem spoglądamy na nadchodzące zmiany. Lecz świat pędzi w stronę elektromobilności, a klasyczne, trójbryłowe limuzyny zdają się powoli ustępować miejsca wszechobecnym SUV-om. Lexus, marka, która od 35 lat pielęgnuje etos komfortu i japońskiego rzemiosła, udowadnia, że tradycja może jednak nie tylko przetrwać, ale i rozkwitnąć w nowym wydaniu. Ósma generacja modelu ES to jest lifting, w którym zobaczymy pokaz nowoczesnej elegancji, a dodatkowo nowy model właśnie wjeżdża na polskie drogi.

Clean Tech x Elegance, czyli rewolucja ukryta w proporcjach

Główny projektant modelu, Yahiko Kumai, nie owija w bawełnę. Twierdzi on, że proces tworzenia nowej generacji był wyjściem poza schematy. Zamiast poprawiać to, co było, zespół zaczął od wizji idealnej, którą następnie przekuto w formę produkcyjną. A efekt? Koncepcja Clean Tech x Elegance, czyli harmonijne połączenie surowej, czystej technologii z finezją, która od zawsze definiowała serię ES.

Nowy Lexus ES bazuje na przeprojektowanej platformie GA-K. Dzięki zastosowaniu „złotej proporcji” auto zyskało sylwetkę, która jest jednocześnie smukła i atletyczna. Co ciekawe, mimo że to klasyczny sedan, w środku mamy czuć przestrzeń znaną z SUV-ów. To dobra wiadomość dla tych, którzy kochają niską pozycję za kierownicą, ale nie chcą rezygnować z wygody pasażerów.

Hybrydowy Lexus ES czy może nowy elektryczny ES 2026? Wybór należy do Ciebie

Największą nowością, która elektryzuje rynek (dosłownie!), jest fakt, że po raz pierwszy w historii w ofercie pojawi się nowy elektryczny ES 2026. Lexus nie idzie jednak na skróty. Klienci w Polsce dostają wachlarz możliwości, o jakim do niedawna mogliśmy tylko pomarzyć:

  • Hybrydowy Lexus ES – to wyposażony w szóstą generację wydajnego napędu hybrydowego. To propozycja dla tych, którzy cenią zasięg i oszczędność bez konieczności szukania ładowarki. Dostępny jest on z napędem na przód lub na cztery koła.
  • Warianty w pełni elektryczne – tutaj robi się naprawdę ciekawie. Do wyboru mamy wersję przednionapędową oraz potężną odmianę z innowacyjnym napędem DIRECT4, który inteligentnie rozdziela moment obrotowy, dbając o to, by auto „kleiło się” do asfaltu w każdych warunkach.

Ceny w przedsprzedaży startują od 266 100 zł, co w segmencie premium, biorąc pod uwagę oferowaną technologię, wydaje się propozycją niezwykle konkurencyjną.

Design, który mówi nam: „Spójrz na mnie”

Z przodu nowy ES wita nas nowym znakiem rozpoznawczym zelektryfikowanych Lexusów – reflektorami z podwójnym motywem litery „L”. Dodatkowo nisko osadzona maska i szerokie błotniki nadają mu sportowego sznytu, ale bez zbędnej agresji. To wciąż limuzyna, w której wypada pojawić się pod operą, tyle że teraz wygląda, jakby przyjechała prosto z planu filmu science-fiction.

Tył samochodu to majstersztyk aerodynamiki. Listwa świetlna z dumnym napisem LEXUS nie tylko świetnie wygląda po zmroku, ale realnie wpływa na przepływ powietrza, obniżając opory i poprawiając stabilność przy wyższych prędkościach.

Wnętrze wykonane w duchu Omotenashi i technologia „Hidden Switches”

Wchodząc do środka, czujemy się jakbyśmy wchodzili do świata spokoju. Filozofia Tazuna (po japońsku: wodze) sprawia, że kokpit otula kierowcę, dając mu intuicyjny dostęp do wszystkich funkcji. Największe wrażenie robią jednak detale. To między innymi:

  • Hidden Switches – Lexus rozumie, że ekrany dotykowe to nie wszystko. Wprowadzono przyciski, które są niewidoczne, gdy auto śpi. Po uruchomieniu silnika subtelnie się podświetlają, oferując fizyczną informację zwrotną pod palcem. To idealny kompromis między czystością formy a ergonomią.
  • Bambus i światło – wykończenie z bambusa, stworzone techniką druku warstwowego, w połączeniu z oświetleniem ambientowym, tworzy klimat, którego nie znajdziecie u niemieckiej konkurencji.
  • Nowe fotele – smuklejsze, dwuczęściowe konstrukcje nie tylko wyglądają lżej, ale realnie zwiększają poczucie przestrzeni w kabinie.

Przedsprzedaż nowego Lexusa ES 2026 – czy warto na niego postawić?

Jako obserwator widzę, że Lexus ES 2026 to samochód bardzo „kompletny”. Nie próbuje być na siłę kolejnym SUV-em, lecz celebruje to, co w limuzynach najlepsze: komfort, ciszę i prestiż, doprawiając to nowoczesnymi napędami. Bez względu na to, czy wybierzesz sprawdzoną hybrydę, czy postawisz na pełną elektryfikację, otrzymujesz produkt dopracowany z japońską precyzją.

Przedsprzedaż nowego Lexusa ES 2026 to moment, w którym warto odwiedzić salon. To auto udowadnia, że przyszłość motoryzacji może być po prostu niezwykle elegancka.


Źródło: Lexus