Spis treści Show
Chińskie marki motoryzacyjne coraz śmielej wchodzą na europejski rynek, ale strategia ich ekspansji zaczyna się wyraźnie zmieniać. Zamiast budować od zera nowe zakłady produkcyjne, coraz częściej szukają gotowych rozwiązań. Najnowszym przykładem jest Chery chce produkować w Europie, ale niekoniecznie inwestując miliardy w nowe fabryki.
Firma stawia na współpracę z lokalnymi partnerami i wykorzystanie już istniejącej infrastruktury. To podejście może całkowicie zmienić układ sił na europejskim rynku motoryzacyjnym.

Nowa strategia: mniej betonu, więcej współpracy
Podczas wydarzenia w Paryżu prezes Chery Yin Tongyue jasno zarysował kierunek, w którym zmierza firma. Zamiast budowy nowych zakładów od podstaw, koncern chce korzystać z istniejących fabryk europejskich producentów.
To nie jest przypadkowa decyzja.
Budowa nowej fabryki w Europie to koszt liczony w miliardach euro i proces trwający wiele lat. Tymczasem przejęcie lub współpraca z istniejącym zakładem pozwala znacząco obniżyć koszty wejścia na rynek, skrócić czas uruchomienia produkcji, szybciej dostosować się do lokalnych regulacji oraz ominąć część barier handlowych. W praktyce oznacza to jedno – Chery chce działać szybciej niż konkurencja.
Francja na radarze, ale lista jest dłuższa
Choć prezes firmy nie zdradził szczegółów dotyczących potencjalnych partnerów, potwierdził, że jednym z rozważanych kierunków jest Francja.
To istotna wskazówka.
Francja to nie tylko duży rynek zbytu, ale także kraj z rozwiniętą infrastrukturą przemysłową i wieloma zakładami, które w ostatnich latach ograniczały produkcję. Dla chińskiego producenta to idealna okazja do wejścia „tylnymi drzwiami” bez konieczności budowy wszystkiego od zera.
Nieoficjalnie mówi się jednak, że lista potencjalnych lokalizacji jest znacznie dłuższa i obejmuje kilka krajów Europy Zachodniej i Środkowej.
Chery chce produkować w Europie
Chery nie zaczyna od zera. Firma już posiada przyczółek produkcyjny w Europie.
Dzięki joint venture z firmą Ebro działa w dawnej fabryce Nissana w Barcelonie. To symboliczne miejsce – jeszcze niedawno produkowano tam japońskie auta, dziś ma stać się centrum ekspansji chińskiej marki.
Plan jest ambitny: do 2029 roku zakład ma osiągnąć zdolność produkcyjną na poziomie 200 tys. samochodów rocznie.
Ale to wciąż za mało.
Przedstawiciele Chery otwarcie przyznają, że jedna fabryka nie wystarczy, by obsłużyć rosnący popyt w Europie. To właśnie dlatego firma szuka kolejnych partnerów i nowych lokalizacji.
Cła i regulacje zmieniają reguły gry
Decyzja o produkcji w Europie nie wynika wyłącznie z ambicji rozwojowych. To także odpowiedź na zmieniające się otoczenie regulacyjne.
Unia Europejska coraz uważniej przygląda się chińskim producentom, szczególnie w kontekście samochodów elektrycznych. Wprowadzone lub planowane cła mogą znacząco podnieść ceny importowanych aut.
Produkcja lokalna rozwiązuje ten problem.
Samochód wyprodukowany w Europie nie podlega tym samym cłom co importowany, łatwiej spełnia wymogi dotyczące lokalnych komponentów i szybciej trafia do klientów. To ogromna przewaga konkurencyjna.

Sprzedaż rośnie w zawrotnym tempie
Chery weszło do Europy stosunkowo niedawno – w 2023 roku. Mimo to tempo wzrostu sprzedaży robi ogromne wrażenie.
W 2025 roku firma sprzedała w Europie blisko 120 tys. samochodów, co oznacza niemal sześciokrotny wzrost rok do roku.
Takie wyniki nie zdarzają się często, zwłaszcza na tak konkurencyjnym rynku.
Globalnie Chery sprzedało 2,8 mln aut, a rynki zagraniczne odpowiadają już za ponad 47 proc. całkowitej sprzedaży. To pokazuje, że firma nie jest już tylko graczem lokalnym, ale globalnym eksporterem z realnymi ambicjami.
Omoda i Jaecoo budują pozycję
W Europie Chery działa głównie poprzez swoje submarki – Omoda i Jaecoo. To właśnie one mają przyciągać klientów nowoczesnym designem, bogatym wyposażeniem i konkurencyjną ceną.
Strategia jest prosta – atrakcyjny wygląd, wysoki poziom technologii i niższa cena niż u europejskich rywali.
I co najważniejsze – działa.
Modele tych marek coraz częściej pojawiają się na europejskich drogach, a ich obecność przestaje być egzotyczną ciekawostką.
Europejscy producenci mają powód do niepokoju
Wejście Chery na europejski rynek w takiej skali może oznaczać poważne problemy dla lokalnych producentów.
Chińskie marki mają kilka kluczowych przewag: niższe koszty produkcji, szybkie tempo rozwoju technologii, elastyczność w dostosowywaniu oferty oraz agresywną politykę cenową.
Jeśli do tego dojdzie lokalna produkcja w Europie, przewaga ta może się jeszcze zwiększyć.
Dla wielu firm oznacza to konieczność przyspieszenia transformacji i walki o utrzymanie udziałów w rynku.
Czy Europa stanie się nowym centrum produkcji dla Chin?
Coraz więcej wskazuje na to, że Europa może stać się dla chińskich producentów czymś więcej niż tylko rynkiem zbytu.
Produkcja lokalna, współpraca z europejskimi firmami i rozwój sieci sprzedaży to elementy strategii, która ma na celu długoterminową obecność.
Chery nie jest tu wyjątkiem – podobne ruchy wykonują także inne chińskie koncerny.
To oznacza, że europejski rynek motoryzacyjny w najbliższych latach może przejść jedną z największych transformacji w swojej historii.
Podsumowanie
Chery jasno pokazuje, że nie zamierza być tylko importerem samochodów do Europy. Firma chce produkować lokalnie, współpracować z europejskimi partnerami i budować swoją pozycję od środka.
Strategia oparta na wykorzystaniu istniejących fabryk to sprytne i efektywne podejście, które może dać szybkie rezultaty.
Jeśli plany się powiodą, chiński producent stanie się jednym z najważniejszych graczy na europejskim rynku.
A to oznacza jedno – konkurencja właśnie weszła na zupełnie nowy poziom.
Przeczytaj także: https://motomagazyn.pl/opel-przyspiesza-w-europie-sprzedaz-rosnie-szybciej/
Źródło: Samar