Spis treści Show
Pamiętam moment, gdy po raz pierwszy zobaczyłem zapowiedzi elektrycznych SUV-ów segmentu D – było w nich dużo obietnic, ale niewiele duszy. Dlatego Nowa Mazda CX-6e od początku wzbudziła moją ciekawość. Zaprezentowana podczas Salonu Samochodowego w Brukseli, nie jest kolejnym „bezemisyjnym klonem”, lecz próbą odpowiedzi na pytanie, czy elektryczna Mazda CX-6e może dawać kierowcy coś więcej niż tylko zasięg i tabelkę z danymi. I wygląda na to, że Japończycy naprawdę wiedzieli, co robią.
Nowa Mazda CX-6e jako elektryczny SUV z charakterem
Na papierze to duży SUV CX-6e o długości 4,85 metra, pięciomiejscowy i wyraźnie pozycjonowany powyżej kompaktowych elektryków. W praktyce oznacza samochód, który od pierwszego spojrzenia komunikuje ambicje. Proporcje są wyważone, sylwetka dynamiczna, a stylistyka Kodo w wersji „Soulful Futuristic Modern” wreszcie ma sens w świecie elektromobilności.
Mazda nie poszła na skróty. Zamiast futurystycznej przesady mamy formę, która starzeje się z godnością, a to dziś w motoryzacji ogromna wartość.

Elektryczna Mazda CX-6e – osiągi, które nie krzyczą, tylko działają
Pod eleganckim nadwoziem kryje się napęd, który doceni każdy kierowca. Akumulator LFP o pojemności 78 kWh zasila silnik elektryczny umieszczony przy tylnej osi, a 258 KM i 290 Nm momentu obrotowego trafia wyłącznie na tylne koła.
Przyspieszenie do 100 km/h w 7,9 sekundy może nie szokuje na tle sportowych elektryków, ale w codziennej jeździe daje dokładnie to, czego oczekuję od dużego SUV-a: płynność, przewidywalność i natychmiastową reakcję. Zasięg do 484 kilometrów WLTP sprawia, że Nowa Mazda CX-6e przestaje być „samochodem miejskim”, a staje się realną alternatywą na dłuższe trasy.
Na uwagę zasługuje także szybkie ładowanie DC do 195 kW. Mamy zatem 10–80% w 24 minuty czyli wynik, który realnie zmienia sposób planowania podróży.
Duży SUV CX-6e od środka, czyli technologia, która nie przytłacza
Wsiadając do CX-6e, łatwo zapomnieć, że mamy do czynienia z nową generacją samochodu elektrycznego. Mazda postawiła na ergonomię i spokój, a nie cyfrowy chaos. Centralnym punktem kabiny jest panoramiczny ekran dotykowy o przekątnej 26 cali, sprytnie podzielony na strefę kierowcy i pasażera.
Head-up display, sterowanie gestami, bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto, a do tego rozpoznawanie głosu w języku polskim – wszystko działa tak, jak powinno. Bez efektu „wow na pokaz”, za to z myślą o codziennym użytkowaniu. To dokładnie ten typ technologii, który doceniam najbardziej.
Bezpieczeństwo w Nowej Maździe CX-6e to spokojna głowa kierowcy
Mazda od lat stawia na bezpieczeństwo i tutaj nie ma wyjątków. Elektryczna Mazda CX-6e standardowo oferuje dziewięć poduszek powietrznych oraz rozbudowany zestaw systemów wspomagania kierowcy. Kamery wysokiej rozdzielczości, radar milimetrowy, czujniki ultradźwiękowe i wszystko to działa w tle, nie narzucając się kierowcy.
Asystent pasa ruchu, monitorowanie martwego pola czy inteligentne hamowanie awaryjne nie są tu dodatkiem, lecz integralną częścią filozofii „Jinba-Ittai” – harmonii między człowiekiem a maszyną.
Styl, który ma sens – Kodo w wersji elektrycznej
Jednym z największych atutów CX-6e jest stylistyka. Duży SUV CX-6e nie udaje sportowca ani futurystycznego konceptu. Jest elegancki, dopracowany i co ważne – praktyczny. Rozstaw osi 2902 mm przekłada się na przestronną kabinę, a bagażnik od 468 do 1434 litrów bez problemu poradzi sobie z rodzinnymi wyjazdami.
Kolor Nightfall Violet? To przykład, że Mazda wciąż potrafi bawić się światłem i lakierem lepiej niż większość konkurencji.

Cena i dostępność, zatem ile kosztuje Nowa Mazda CX-6e?
Polski cennik startuje od 206 100 zł za wersję Takumi, która już w standardzie oferuje bardzo bogate wyposażenie. Odmiana Takumi Plus za 219 000 zł dokłada między innymi cyfrowe lusterka, 21-calowe felgi i wentylowane tylne siedzenia.
To uczciwa propozycja w segmencie elektrycznych SUV-ów klasy średniej – zwłaszcza biorąc pod uwagę jakość wykonania i filozofię marki.
Czy Mazda CX-6e zmienia zasady gry?
Patrząc na Nową Mazdę CX-6e, mam wrażenie, że to jeden z tych modeli, które nie próbują na siłę rewolucjonizować rynku, ale konsekwentnie robią swoje. Elektryczna Mazda CX-6e udowadnia, że elektromobilność nie musi oznaczać rezygnacji z przyjemności prowadzenia, stylu i zdrowego rozsądku.
I to właśnie dlatego warto temu modelowi przyjrzeć się bliżej.
Źródło: Mazda