Ford Transit City: elektryczny dostawczak, który ma zmienić logistykę w miastach

Ford Transit City: elektryczny dostawczak, który ma zmienić logistykę w miastach Ford Transit City: elektryczny dostawczak, który ma zmienić logistykę w miastach
Nowy Ford Transit City, źródło: Ford

Rynek samochodów dostawczych przechodzi dziś jedną z największych transformacji w swojej historii. Presja regulacyjna, rosnące koszty paliw i rozwój e-commerce sprawiają, że firmy coraz intensywniej szukają nowych rozwiązań. Ford odpowiada na te zmiany nowym modelem — Ford Transit City, czyli w pełni elektrycznym dostawczakiem zaprojektowanym od podstaw do pracy w mieście.

Ford Transit City
Nowy Ford Transit City, źródło: Ford

To nie jest tylko kolejna wersja znanego modelu. To próba stworzenia narzędzia, które realnie zmienia sposób funkcjonowania miejskiej logistyki.

Miasto jako naturalne środowisko pracy

Ford bardzo jasno określił, do kogo kierowany jest Ford Transit City. To pojazd dla firm operujących w centrach miast — kurierów, serwisów technicznych, dostawców czy usług komunalnych.

Właśnie tam pojawiają się największe wyzwania: strefy czystego transportu, ograniczenia emisji, korki i rosnące koszty działalności. Samochód elektryczny w tym środowisku przestaje być alternatywą — zaczyna być koniecznością.

Transit City ma te problemy rozwiązać w praktyce, a nie tylko na papierze.

Trzy warianty, jedno podejście

Ford Transit City dostępny będzie w trzech wersjach nadwozia, co pozwala dopasować go do różnych zastosowań.

Najmniejszy wariant L1H1 to kompaktowy furgon, który sprawdzi się na wąskich ulicach i w zatłoczonych centrach miast. Mimo niewielkich rozmiarów jest w stanie przewieźć do trzech europalet i oferuje ładowność przekraczającą tonę.

Większa wersja L2H2 oferuje już ponad 8,5 m³ przestrzeni ładunkowej i długość przekraczającą 3 metry. To opcja dla firm, które potrzebują większej kubatury, ale nadal operują w warunkach miejskich.

Trzecia wersja — podwozie z kabiną — daje pełną elastyczność zabudowy. Może być wykorzystana przez firmy kurierskie, służby miejskie czy przedsiębiorstwa specjalistyczne.

Co ważne, Ford zadbał o praktyczne detale. Każdy wariant ma w standardzie wykończoną przestrzeń ładunkową, wykładzinę podłogi i punkty mocowania. To elementy, które w codziennej pracy mają większe znaczenie niż katalogowe parametry.

Technologia LFP: decyzja oparta na danych

Najciekawszym elementem technologicznym jest zastosowanie baterii w technologii LFP (litowo-żelazowo-fosforanowej). To rozwiązanie coraz częściej wybierane w pojazdach użytkowych — i nie bez powodu.

Ford oparł tę decyzję na analizie rzeczywistych danych. Wynika z nich, że aż 90 proc. miejskich dostawczaków pokonuje dziennie mniej niż 110 km. W takim scenariuszu zasięg do 254 km nie tylko wystarcza — daje duży zapas.

Technologia LFP ma jeszcze jedną kluczową zaletę: większą odporność na częste ładowanie. W praktyce oznacza to, że samochód może być regularnie podłączany do szybkich ładowarek bez istotnego wpływu na żywotność baterii.

To istotna różnica względem wcześniejszych generacji elektryków.

Koszty, które robią różnicę

Dla firm najważniejszy argument jest prosty: pieniądze. I tutaj Ford Transit City ma mocne karty.

Ford Transit City deklaruje, że koszty serwisowania mogą być niższe nawet o 40 proc. w porównaniu do wersji diesla. Wynika to z prostszej konstrukcji napędu elektrycznego i mniejszej liczby elementów eksploatacyjnych.

Dodatkowo przeglądy wykonywane są rzadziej — co 2 lata lub 40 tys. km. W dłuższej perspektywie to realne oszczędności.

Nie bez znaczenia jest też koszt „tankowania”. W wielu firmach pojazdy będą ładowane w bazach lub magazynach, co pozwala jeszcze bardziej obniżyć koszty operacyjne.

Szybkie ładowanie i praktyczność

Transit City nie wymaga skomplikowanej logistyki ładowania. Przy wykorzystaniu ładowarki DC o mocy 67 kW uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajmuje około 30 minut.

Co ważne, już 10 minut ładowania daje około 50 km zasięgu. W praktyce oznacza to, że nawet krótka przerwa może znacząco wydłużyć czas pracy pojazdu.

Ładowanie AC z mocą 11 kW pozwala na pełne naładowanie w nieco ponad 5 godzin — czyli w czasie nocnego postoju.

Ford Transit City
Dostawczy Ford Transit City, źródło: Ford

Ergonomia pracy ma znaczenie

Ford zwrócił uwagę na coś, co często bywa pomijane — codzienną pracę kierowcy. W przypadku kurierów czy dostawców mówimy nawet o 200 wejściach i wyjściach z auta dziennie.

Dlatego w standardzie znalazły się rozwiązania poprawiające komfort: podgrzewany fotel kierowcy (bardziej efektywny niż ogrzewanie całej kabiny), system bezkluczykowy czy intuicyjne sterowanie.

Centralnym punktem kabiny jest 12,3-calowy ekran z obsługą Apple CarPlay i Android Auto. To nie tylko wygoda, ale też realne narzędzie pracy.

Bezpieczeństwo i trwałość

Ford Transit City został wyposażony w pełen zestaw systemów wspomagających kierowcę — od automatycznego hamowania awaryjnego, przez adaptacyjny tempomat, aż po kamerę cofania i czujniki parkowania.

Producent podkreśla również trwałość konstrukcji. Pojazd przeszedł testy odpowiadające 10 latom użytkowania i przebiegowi 240 tys. km. Szczególną uwagę zwrócono na elementy najbardziej eksploatowane, jak drzwi czy mechanizmy rozruchowe.

Dodatkowo Ford oferuje 8-letnią gwarancję na układ wysokiego napięcia.

Ford Transit City
Wnętrze nowego Forda, źródło: Ford

Logistyka przyszłości zaczyna się dziś

Nowy Ford Transit City to coś więcej niż kolejny model w gamie. To odpowiedź na zmieniające się realia rynku.

Miasta będą coraz bardziej restrykcyjne wobec pojazdów spalinowych. Koszty działalności będą rosły. A firmy będą musiały działać szybciej i efektywniej.

W tym kontekście elektryczne dostawczaki przestają być innowacją — stają się standardem.

Ford dobrze to rozumie. I właśnie dlatego Transit City może okazać się jednym z ważniejszych modeli w nadchodzących latach.

Przeczytaj także: Fiat przyspiesza w Europie. 25% wzrostu i powrót do gry w segmencie miejskim

Źródło: Ford