Spis treści Show
Niemal każdy z nas, miłośników dalekich podróży i ryczących silników, marzy o trasie idealnej – takiej, gdzie tempomat ustawiamy raz, a jedynym zmartwieniem jest wybór odpowiedniej playlisty. Wygląda na to, że jedna z najbardziej wyczekiwanych „brakujących pinezek” na mapie środkowej Europy wkrótce zostanie wpięta.
Spotkanie drogowców z polskiej GDDKiA i czeskiego ŘSD we Wrocławiu przyniosło konkretne wieści: połączenie S3 z czeską D11 nabiera realnych kształtów. Jako obserwator rynku i fan motoryzacji nie mogę przejść obok tego obojętnie. Dlaczego? Bo to coś więcej niż tylko kolejny kawałek asfaltu – to otwarcie wrót z Bałtyku wprost do serca czeskich Karkonoszy i dalej, ku słonecznemu Adriatykowi.
Droga ekspresowa S3 jako Polska brama na świat
Zacznijmy od naszej strony podwórka. Droga ekspresowa S3 to projekt monumentalny. Licząca prawie 500 kilometrów trasa biegnie wzdłuż zachodniej granicy Polski, tworząc kręgosłup transportowy, o którym dekady temu mogliśmy tylko marzyć.

Dla nas, kierowców, droga ekspresowa S3 to synonim wolności. Łączy Świnoujście z południową granicą w Lubawce, przecinając po drodze kluczowe arterie: A6 pod Szczecinem, autostrada A2 koło Świebodzina i A4 pod Legnicą. Ale spójrzmy szerzej – S3 to polski odcinek europejskiej trasy E65. Mówimy o gigancie, który zaczyna się w szwedzkim Malmö, a kończy… na Krecie! Tylko na samym Dolnym Śląsku mamy 135 km tej nowoczesnej trasy, która już teraz drastycznie skróciła czas dojazdu nad morze. Jednak to jej południowy kraniec budzi dziś największe emocje.
Czeska autostrada D11 – wyzwanie w cieniu gór
Nasi sąsiedzi zza południowej granicy również nie próżnują, choć teren, z którym przyszło im się mierzyć, jest znacznie bardziej wymagający. Czeska autostrada D11, która docelowo połączy Pragę z Lubawką, ma liczyć 155 km. O ile odcinek ze stolicy Czech do Hradec Králové jest już gotowy i cieszy kierowców komfortem, o tyle fragment przygraniczny to prawdziwy poligon doświadczalny.
Mowa o 41-kilometrowym odcinku Jaroměř – Trutnov – granica państwa. Czesi podzielili tę inwestycję na trzy etapy:
- granica państwa – Královec (3,3 km) – to tu nastąpi historyczne spięcie naszych systemów drogowych,
- odcinek Královec – Trutnov (17,9 km)
- odcinek Trutnov – Jaroměř (19,5 km)
Dla nas najważniejszą informacją jest fakt, że Praga nie zamierza czekać z połączeniem do samego końca. Choć cała trasa ma być gotowa w 2028 roku, to priorytetem jest „zszycie” dróg na samej granicy.
Kluczowa data to III kwartał 2026 roku
Kiedy zatem będziemy mogli przejechać z Dolnego Śląska do Czech bez konieczności kluczenia po lokalnych serpentynach? Zgodnie z najnowszymi ustaleniami ze spotkania we Wrocławiu, przewidywany termin, w którym połączenie S3 z czeską D11 stanie się faktem, to trzeci kwartał 2026 roku.
To doskonała wiadomość! Oznacza to, że już za nieco ponad rok zniknie wąskie gardło w Lubawce, które obecnie spędza sen z powiek kierowcom ciężarówek i turystom. Czesi koncentrują się teraz na ekspresowej realizacji odcinka z Královca do granicy, by polska S3 nie „kończyła się w polu”, lecz płynnie przechodziła w czeski system autostradowy.
Dlaczego to połączenie jest tak ważne? Oto trzy najważniejsz powody:
- turystyka – szybszy dostęp do czeskich kurortów narciarskich i magicznej Pragi,
- gospodarka – skrócenie czasu transportu między portami w Szczecinie i Świnoujściu a południem Europy,
- bezpieczeństwo – wyprowadzenie ciężkiego ruchu z małych, górskich miejscowości.

Połączenie S3 z czeską D11, czyli motoryzacyjna Europa bez barier
Jako miłośnik samochodów z niecierpliwością czekam na moment, w którym będę mógł przetestować ten odcinek. Droga ekspresowa S3 w parze z czeską autostradą D11 to dowód na to, że granice w Europie stają się jedynie liniami na mapie, a nie przeszkodami dla podróżnych.
Dwa lata dzielą nas od otwarcia bramy, która odmieni krajobraz transportowy tej części kontynentu. Rok 2026 w kalendarzu każdego fana road-tripów powinien być zakreślony na czerwono. Zatem do zobaczenia na trasie!
Źródło: GDDKiA