Spis treści Show
Są takie samochody koncepcyjne, które po latach okazują się czymś więcej niż tylko designerską ciekawostką. Sportowe kombi Lexus FLV (Future Luxury Vehicle) należy właśnie do tej elitarnej grupy. Choć nigdy nie trafił do salonów, dziś z perspektywy miłośnika motoryzacji i obserwatora rynku widać wyraźnie, że był zapowiedzią zmian, które na dobre ukształtowały segment premium.
W połowie lat 90 świat motoryzacji wciąż myślał kategoriami klasycznych sedanów, ewentualnie dużych kombi. Tymczasem japońscy inżynierowie i projektanci odważyli się zadać pytanie: a co, jeśli luksus może być jednocześnie praktyczny, dynamiczny i… rekreacyjny? Tak narodził się FLV Future Luxury Vehicle.
FLV Future Luxury Vehicle jako luksus dla aktywnych
Podczas Tokyo Motor Show 1995 koncept FLV wzbudził spore zainteresowanie, choć dla wielu był trudny do jednoznacznego zaszufladkowania. Auto zaprojektowano z myślą o osobach prowadzących aktywny tryb życia, które nie chcą rezygnować ani z komfortu, ani z przestrzeni.
Co ciekawe, w momencie premiery Lexus… oficjalnie nie istniał jeszcze na rynku japońskim. Dlatego FLV zadebiutował jako Toyota. Dopiero kilka miesięcy później, na North American International Auto Show 1996, koncept otrzymał emblemat Lexusa, który dziś wydaje się dla niego absolutnie naturalny.
Z dzisiejszej perspektywy widać, że był to samochód „pomiędzy epokami” – nieco z przyszłości, nieco z czasów, w których powstał.

Sportowe kombi Lexus FLV czy minivan? Forma, która wyprzedziła RX-a
Za projekt nadwozia odpowiadało amerykańskie studio Calty Design Research – to samo, które później odegrało ogromną rolę w kształtowaniu stylistyki Lexusa. Efekt ich pracy był odważny: opływowa, owalna sylwetka łącząca cechy sportowego kombi Lexus FLV i minivana.
Nie był to przypadek. FLV powstał tuż przed premierą Lexusa RX, czyli auta, które stworzyło segment SUV-ów premium. Patrząc dziś na FLV, trudno oprzeć się wrażeniu, że był on poligonem doświadczalnym dla idei, które RX miał doprowadzić do perfekcji.
Przy długości blisko 4,8 metra FLV dorównywał ówczesnemu Lexusowi ES, jasno sygnalizując swoje aspiracje do segmentu E Premium. To nie był eksperyment „dla zabawy” – to była poważna wizja.
Wnętrze stworzone z myślą o komforcie i przestrzeni
Projektanci postawili na ergonomię i funkcjonalność, zanim te pojęcia stały się marketingowym sloganem. Fotele umożliwiały naturalną, wygodną pozycję, a podwyższona linia siedzisk ułatwiała wsiadanie i wysiadanie. To rozwiązanie, które dziś kojarzymy raczej z crossoverami niż z autami lat 90.
Wnętrze oferowało:
- dużą ilość miejsca nad głową i na nogi,
- przestronny bagażnik z szerokim otworem załadunku,
- składane tylne siedzenia tworzące płaską podłogę.
To właśnie ta rekreacyjna funkcjonalność sprawiała, że FLV wymykał się klasycznym definicjom nadwozia.
Technologie, które w latach 90 brzmiały jak science fiction
Jednym z największych zaskoczeń były zastosowane technologie. Lexus FLV oferował w standardzie rozwiązania, które w połowie lat 90 uchodziły za futurystyczne:
- klimatyzację,
- system multimedialny,
- nawigację z informacjami o natężeniu ruchu,
- możliwość sparowania telefonu i… odczytywania wiadomości e-mail.
Dziś brzmi to znajomo, ale w 1995 roku było prawdziwym skokiem w przyszłość.
Pod maską pracował sprawdzony benzynowy silnik V6 3.0 1MZ-FE o mocy około 200 KM, znany z modeli ES i RX. Napęd na przednie koła oraz niezależne zawieszenie wszystkich kół zapewniały wysoki komfort jazdy – zgodny z luksusowymi aspiracjami auta.

Lexus FLV to koncept, który zmienił przyszłość marki
Problem w tym, że FLV nigdy nie trafił do produkcji seryjnej. I być może właśnie dlatego dziś działa na wyobraźnię jeszcze mocniej. Był koncepcją, która pokazała, że luksus nie musi być zamknięty w konserwatywnej formie limuzyny.
Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że FLV Future Luxury Vehicle stał się jednym z fundamentów filozofii, która doprowadziła do spektakularnego sukcesu Lexusa RX i całego segmentu SUV-ów premium.
Dla mnie jako fana motoryzacji, Lexus FLV pozostaje symbolem odwagi i długofalowego myślenia. To dowód na to, że najlepsze pomysły nie zawsze muszą trafić na linię produkcyjną, by realnie zmienić bieg historii motoryzacji.
Źródło: Lexus