Spis treści Show
Kiedy Porsche zaprezentowało pierwsze Cayenne dwie dekady temu, świat motoryzacji wstrzymał oddech – jedni z zachwytu, drudzy z oburzenia. Historia pokazała, że był to strzał w dziesiątkę. Dziś stoimy przed kolejnym punktem zwrotnym. Na scenę wjeżdża Porsche Cayenne Electric 2026. Czy ten kolos o mocy przekraczającej tysiąc koni mechanicznych udowodni, że prąd też może mieć duszę?
Muszę przyznać, że inżynierowie Porsche nie biorą jeńców. Nowe, w pełni elektryczne Porsche Cayenne, to nie tylko ekologiczny ukłon w stronę norm emisji spalin. To pokaz siły, technologii i – co zaskakujące – wierności tradycji, choć w zupełnie nowym wydaniu.
Osiągi Porsche Cayenne Electric 2026, które przeczą prawom fizyki
Zacznijmy od tego, co tygrysy lubią najbardziej – liczb. A te w przypadku nowego modelu są wręcz abstrakcyjne. Topowa wersja, Cayenne Turbo Electric, dysponuje mocą systemową rzędu 850 kW (1156 KM) i momentem obrotowym sięgającym 1500 Nm.
Przeczytajcie to jeszcze raz. To parametry, które do niedawna były zarezerwowane dla hiper-samochodów produkowanych w limitowanych seriach, a nie dla luksusowego SUV-a, którym odwieziecie dzieci do szkoły.
– 0-100 km/h – 2,5 sekundy
– 0-200 km/h – 7,4 sekundy
– prędkość maksymalna – 260 km/h
Sekret tkwi w innowacjach prosto z motorsportu. Chłodzenie olejem silnika elektrycznego na tylnej osi (w wersji Turbo) zapewnia wydajność, która nie słabnie po kilku mocniejszych wciśnięciach gazu. Co więcej, mamy tu system Push-to-Pass – naciśnięcie przycisku uwalnia dodatkowe 176 KM na 10 sekund. To czysta adrenalina na życzenie.
Nawet „podstawowy” model Cayenne Electric nie ma się czego wstydzić – 408 KM w standardzie (do 442 KM z Launch Control) i setka w 4,8 sekundy to wynik więcej niż zadowalający.
Elektryczne Porsche Cayenne ładowane bez kabli? Witamy w przyszłości

Jednym z największych problemów aut elektrycznych jest „kablologia”. Porsche postanowiło to zmienić. Porsche Cayenne Electric 2026 to pierwszy model marki, który opcjonalnie obsługuje ładowanie indukcyjne. Wystarczy najechać na specjalną płytę w garażu, a proces ładowania rozpocznie się automatycznie z mocą do 11 kW. Koniec z brudnymi rękami i szukaniem wtyczki w deszczu.
Jeśli jednak zależy nam na czasie, nowa architektura 800V pokazuje pazur.
- moc ładowania DC – do 400 kW
- czas ładowania 10-80% – poniżej 16 minut
- zysk zasięgu w 10 minut – to ponad 300 km
Nowa bateria o pojemności 113 kWh zapewnia zasięg WLTP do 642 kilometry. To wartości, które sprawiają, że elektryczne Porsche Cayenne staje się pełnoprawnym autem na długie trasy, a nie tylko miejską zabawką.
Porsche Driver Experience – cyfrowe serce
Wsiadając do środka, trafiamy do innego wymiaru. Koncepcja Porsche Driver Experience została tu wyniesiona na nowy poziom. Centralnym punktem jest zakrzywiony panel OLED (Flow Display), który płynnie łączy się z konsolą środkową.
Cyfryzacja nie oznacza jednak rezygnacji z ergonomii. Jako dziennikarz doceniam, że Porsche pozostawiło fizyczne przyciski do najważniejszych funkcji, jak głośność czy klimatyzacja. To balans między nowoczesnością a zdrowym rozsądkiem.
Warto wspomnieć o nowościach chociażby o takich elementach jak:
- wyświetlacz Head-Up z AR – rzeczywistość rozszerzona wyświetla informacje tak, jakby znajdowały się 10 metrów przed autem na ekranie o przekątnej 87 cali,
- Mood Modes – tryby nastroju, które zmieniają oświetlenie, dźwięk, a nawet pozycję fotela,
- ekran pasażera – opcjonalny wyświetlacz 14,9 cala, by towarzysz podróży nie nudził się podczas jazdy.

Prowadzenie – czy to nadal Porsche?
To pytanie zadaje sobie każdy miłośnik marki. Odpowiedź brzmi: tak, i to bardziej niż myślicie. Dzięki systemowi Porsche Active Ride (nowe aktywne zawieszenie), nadwozie niemal całkowicie kompensuje przechyły. Do tego dochodzi skrętna tylna oś i wektorowanie momentu obrotowego.
Auto jest większe (prawie 5 metrów długości) i ma o 13 cm większy rozstaw osi niż wersja spalinowa, co przekłada się na gigantyczną przestrzeń dla pasażerów z tyłu. Mimo to, dzięki aerodynamice (współczynnik oporu powietrza Cd 0,25) i niskiemu środkowi ciężkości, Porsche Cayenne Electric 2026 prowadzi się z precyzją skalpela.
A dla tych, którzy faktycznie zjeżdżają z asfaltu – pakiet Off-Road i możliwość holowania przyczepy o masie do 3,5 tony udowadniają, że użyteczność nie została poświęcona na ołtarzu elektryfikacji.
Spokojnie, spalinowe V8 zostaje (na razie)
Na koniec najważniejsza wiadomość dla tradycjonalistów. Porsche gra w otwarte karty. Wprowadzenie modelu elektrycznego nie oznacza natychmiastowego uśmiercenia wersji spalinowych i hybrydowych. Będą one oferowane równolegle, dając klientom pełną swobodę wyboru.
Nowe, elektryczne Porsche Cayenne to milowy krok. To samochód, który łączy osiągi torowe z komfortem limuzyny i praktycznością terenówki. Czy skradnie serca fanów marki? Moim zdaniem – ma ku temu wszelkie argumenty.
A co Wy sądzicie o elektryfikacji legendy SUV-ów? Czy 1156 KM to wystarczający argument, by przesiąść się na prąd?
Źródło: Porsche